Amantium irae amoris integratio est - Publius Terentius Afer

L’amour


0

W końcu nadszedł pierwszy dzień mocno oczekiwanego miesiąca, w którym miała odbyć się wycieczka do Zakopanego. Wyjazd z Gdyni zaplanowany był na siódmego czerwca, a pobyt w polskich górach miał trwać przez cały tydzień, czyli do czternastego dnia tego samego miesiąca. Oceny końcowe w klasie Mateusza zostały wystawione wcześniej z powodu zbliżającej się podróży. Jednak jego średnia wynikająca ze stopni była najniższą biorąc pod uwagę poprzednie lata nauczania. Co mogło aż tak wpłynąć na mizerne podsumowanie trzeciej klasy szkoły średniej? Na to nurtujące pytanie nikt nie zna odpowiedzi. Chociaż patrząc na to z przeciwnej strony, można by zapytać się pana Krzysia, jakie jest jego zdanie w tej tajemniczej sprawie? Niestety tym razem nasza misja nie odniesie najdrobniejszego sukcesu, gdyż na pewnym polskim kanale zaczęła się kolejna rozmowa. „Przepraszam, że ostatnio nie stawiłem się na umówione spotkanie, ale niestety musiałem coś zrobić i…” próbował tłumaczyć się pan Ourson, ale z przeszkodami z drugiej strony „Tak, tak! Pozwól, że dokończę za Ciebie i moja dziewczyna byłaby wielce niepocieszona, gdybym tego nie zrobił!”. „Dziewczyna?” zapytał zdziwiony pan Krzysiu, po czym zgryźliwie kontynuował „Oczywiście, że dziewczyna. Karolina Ty zrobiłabyś to samo dla swojego chłopczyka, czyż nie?”. Przez krótką chwilkę nie było odpowiedzi od piwnookiej, ale w końcu pojawiła się „Tak zrobiłabym, lecz teraz nie mam już dla kogo.”. Teoś siedząc na twardym krześle i wpatrując się w ekran monitora, nie mógł uwierzyć w to, co przeczytał. „Czy to oznacza, że z Darkiem koniec?” pytał w duchu sam siebie. „A więc masz chłopaka, tak?” zaczął ponownie Krzysiu. „Nie umiesz czytać?! Przecież napisałam, że już nie mam. Zrobił mi straszne świństwo z moją przyjaciółką. I chociaż to było parę tygodni temu, to znowu chce do mnie wrócić, ale ja sama nie wiem, czy tego chcę i dlatego też koniec z nim!” wyczerpująco odparła Karolina, lecz po chwili dalej zaczęła „Pozdrów swoją dziewczynę, na pewno musisz ją szalenie kochać.”. Mateusz aż tak roześmiał się na strychu, że rodzice, którzy byli dwa piętra niżej mówili „Ej! Mateusz my tu chcemy telewizję oglądać!”. Jednak wniosek rodziców nie został przyjęty, gdyż śmiech dalej było słychać w całym domu. „Karolina masz w zupełności rację, ponieważ kochałbym ją szalenie, a nawet bardziej, jeśli taka dziewczyna naprawdę istniałaby.” wyjaśnił Krzysiu. Od tego przełomowego momentu zarówno piwnooka Karolina z Gdyni, jak i pan Krzysiu z Zakopanego zaczęli zachowywać się z przeogromną odmiennością. Zatem nastąpił okres najmilszych chwil w życiu obu rozmówców. Zaczęli poznawać siebie wzajemnie na każdym spotkaniu, które zwyczajowo zaczynało się o godzinie dwudziestej pierwszej, a kończyło po ponad dwóch a nawet czasami i trzech godzinach. Rodzice Teosia w końcu się zainteresowali, dlaczego ich syn nie je kolacji, tylko ucieka na strych i przesiaduje tam nawet do północy. Jednak błękitnooki chłopak milczał. Ale pewnego wieczoru, kiedy do spotkania nie doszło, Michał – brat Mateusza, zapytał „Ty, Teo o co w tym chodzi?”. Ku jego zdziwieniu otrzymał wyczerpującą odpowiedź na zadane przez siebie pytanie, po czym dobitnie stwierdził „Klepki poprzestawiały Ci się w główce!”, lecz szybko dostrzegł, że to nie jest żadna zabawa, tylko poważna sprawa, na której jego młodszemu braciszkowi bardzo zależy. Cała historia pana Krzysia Burzy z Zakopanego z niewiadomego źródła rozeszła się po całym domu, ale mimo wszystko Mateusz nie zaprzestał przesiadywania na strychu. Dalej spotykał się z piwnookim Aniołkiem, którego wręcz do upadłego kochał. Na trzy dni przed wyjazdem, czwartego czerwca, Karolina powiedziała dwa króciutkie zdania, na które Krzysiu z niecierpliwością oczekiwał „Cześć Krzysiu! Wiesz, może spotkamy się w Twoim mieście, bo znalazło się wolne miejsce w autokarze i udało mi się przekonać rodziców, żebym mogła pojechać z moją klasą na wycieczkę do Zakopanego.”. To był pierwszy szok dla Krzysia, a przez to i dla Mateusza, który nie potrafił odpowiedzieć dziewczynie na jej wiadomość. Jednak ta informacja w porównaniu z kolejną, która wyskoczyła na monitorze Teosia, nie mogła się w żaden sposób równać z poprzednią „Krzysiu jest jeszcze coś…”, po chwili dokończyła „…bardzo Cię kocham.”. W tej chwili Mateusz zupełnie nie wiedział, co też dzieje się dookoła niego. Dlatego też zanim cokolwiek zdołał napisać, otrzymał kolejną wiadomość „Muszę już iść, ale napiszę list, pa Krzysiu.”. Błękitnooki długo zastanawiał się, czy słowa Karoliny były powiedziane, żeby załagodzić sytuację, w której piwnooka szybko uciekła, czy też były to słowa z głębi serca. Jednak wszystkie wątpliwości zostały rozwiane po przeczytaniu listu od zakochanej dziewczyny, która pisała „Przepraszam, że tak szybko się zmyłam, ale musiałam. Jestem ciekawa, czy jak będę w Zakopanym, to się tam zobaczymy. Mam już przygotowanych kilka pytań. Musisz przygotować się na nie psychicznie. Niestety nie będzie mnie jutro na kanale, więc piszę, żebyś czasem się nie pogniewał i pomyślał, że nie chcę się z Tobą spotkać. Przecież wiesz, jak bardzo Cię kocham! Pa! Odpisz proszę. Karolina.”. Tak też Mateusz uczynił, ale wcześniej wziął się za napisanie wierszyka, który specjalnie ułożył dla Karoliny, na co doskonale wskazywał tytuł wiersza, a mianowicie „Karolcia – Dla mnie zawsze mój Aniołek”, po czym wysłał bez chwili wahania na jej konto poczty elektronicznej. Jednak w wierszyku znajdował się jeden wers, który dawał wiele do myślenia „Dzięki kumplowi z nią się spotkałem (…)”. I tak właśnie się stało, gdyż piątego czerwca Karolina mimo swojego listu, w którym tłumaczyła, że jej nie będzie na kanale, przyszła spotkać się z panem Krzysiem i co gorsza zastała go na kanale. „Cześć Ourson! Dziękuję za piękny wiersz. Jeszcze nikt tak o mnie nie pisał. Jest totalnie odlotowy, super! Ale wyjaśnij mi coś, bo nie rozumiem, dlaczego piszesz, że spotkałeś się ze mną dzięki kumplowi. Czy to w ogóle jest prawda i jeżeli tak, to kim jest ten Twój kolega?” zapytała zaciekawiona dziewczyna, która otrzymała szokującą dla siebie odpowiedź „Znasz takiego jednego Mateusza?”. Karolina na to „Mateusza? Krzysiu, czy Ty mówisz o moim koledze z klasy?”. Ourson bez żadnego zastanowienia odparł „Tak, dokładnie o nim!”, po czym dodał „W sumie to dzięki niemu spotkaliśmy się wtedy na kanale Polska, lecz samo nasze spotkanie było przypadkowe. Znam się z nim z IRKA, kiedyś wspólnie zajmowaliśmy się tworzeniem stron internetowych, a teraz dostarczam mu różne materiały pomocnicze. Pewnego dnia rozmawialiśmy o dziewczynach i tak jakoś wspomniał, że taka Karolina czasami bywa na Internecie, więc…” i nie dokończył, ponieważ piwnooka przerwała mu mówiąc „A to dlatego się tak dziwnie zachowywał w szkole. Teraz rozumiem. Jutro z nim pogadam o…” i tym razem Krzysiu wtrącił swoje zdanie „Tylko bądź dla niego milutka.”. „Oczywiście!” odparła dziewczyna z lekkim uśmiechem i dodała „Krzysiu ten wierszyk jest bombowy, jeszcze raz Ci dziękuję. No teraz jak już wszystko jest jasne, to idę, bo jestem bardzo zmęczona. Pa pa!” i wyszła z kanału Polska. Mateusz również rozłączył swoje internetowe połączenie i też udał się do łóżka, żeby solidnie odpocząć przed rozmową ze swoim Aniołkiem. Następnego dnia w małej sali biologicznej podczas przerwy piwnooka podeszła do drugiej ławki, w której siedział Teoś i zaczęła „Mateusz znam całą prawdę.”. Jednak błękitnooki wiedział, o jaką prawdę chodzi, że nie o tą najprawdziwszą prawdę, dlatego też zachował się całkiem normalnie i zaciekawiony spytał „Powiedział Ci, tak?”, na to pytanie dziewczyna uśmiechnęła się i mrugnęła swoimi pięknymi oczkami na znak potwierdzenia. Dwaj koledzy Mateusza, jak zwykle próbowali wszelkich sił, aby go wydać i dlatego podczas całej rozmowy pokazywali palcami w kierunku Teosia, jakby to on był Krzysiem. Jednak Karolina mimo tego że dostrzegła przedziwne zachowanie jej kolegów, nic sobie z tego nie robiła, tylko jeszcze raz uśmiechnęła się do Mateusza. W sobotę wieczorem, dzień przed wyjazdem do Zakopanego Krzysiu pierwszy raz nie pojawił się na kanale z powodu awarii linii telekomunikacyjnej. Piwnooka w przeciwieństwie do Ourson zjawiła się planowo o dwudziestej pierwszej, ale niestety nie miała na tyle szczęścia, żeby pożegnać się z ukochanym na bieżąco. Za to miała wystarczająco dużo czasu, by napisać jakiś milutki list. Tak też postanowiła uczynić i napisała „Czekałam na Ciebie bardzo długo, ale nie było Cię, więc sobie poszłam. Mam nadzieję, że dzień minął Ci nieźle. W związku z tym, że nie spotkaliśmy się dzisiaj wieczorem, to zapewne już się nie zobaczymy. No chyba, że w Zakopanym, co też mi sam obiecałeś. Tylko nie zarywaj panienek, jak mnie nie będzie! Przesyłam duże całusy. Pa! Karolina.”. Następnego dnia Mateusz napisał do wszystkich swoich znajomych z sieci internetowej jeden, wielki, zbiorowy list, w którym informował, że wyjeżdża na południe w polskie góry do Zakopanego i że nie będzie go przez najbliższy tydzień. List był także skierowany pod adres poczty elektronicznej Karoliny jak i Krzysia oraz zawierał podstępną i tajemniczą treść zaadresowaną do niego „Krzysiu, no to za jakiś dzień spotkamy się u Ciebie w Zakopanym, ale pamiętaj, co mi obiecałeś, bo ja na pewno dotrzymam słowa w związku ze sprawą samej Karoliny!”. Około godziny osiemnastej, czyli na trzy godziny przed odjazdem pociągu z dworca głównego w Gdyni do Zakopanego, Mateusz otrzymał pierwszy w historii list od samej Karoliny. Jego treść nie była za bardzo obszerna i przedstawiała się w następujący sposób „Cześć Mateusz! Co wy tam razem z Ourson knujecie? Powiedz, jesteś moim kolegą, więc nie bądź taki i szybko mi odpisz. Pa!”, ale w odpowiedzi na swój list otrzymała bardzo krótkie słowo, a brzmiało ono „Nie!”.

Przeczytano: [577]
© 1996 - 2017 Mateusz Kiczela. Wszelkie prawa zastrzeżone.