Scio me nihil scire - Socrates

Niespodzianka


0

Sytuacja w szkole przedstawiała się prawie tak samo, jak przed poznaniem uroczej dziewczyny ze śmieszną grzywką. Jedyną różnicą było to, że Mateusz z każdym dniem przychodził w miejsce, gdzie spotykał miłość swojego życia jednak ze świadomością, że dziewczyna, którą widuje w liceum, jest dziewczyną innego, starszego o rok chłopca. Jakby wszystkiego było mało, Karolina nawet nie wiedziała o istnieniu błękitnookiego. Co prawda bywało czasami, że zamienili ze sobą kilka zdań, lecz najczęściej zaczynało i kończyło się na tradycyjnym „Cześć!”. Takie sytuacje odbywały się zwłaszcza na lekcjach języka francuskiego. Właśnie w takiej przedziwnej atmosferze upływał czas. Minął więc kolejny rok, aż w końcu towarzysze Mateusza szczęśliwie otrzymali promocję do trzeciej klasy szkoły średniej. Dziewczęta wypiękniały, wręcz stały się prawdziwymi kobietami, a przezabawne oraz dziecinne twarze u niektórych chłopców pokrył lekki zarost i wszystko stało się zupełnie inne. Dotknęło to także Mateusza, który całkowicie się zmienił zarówno pod względem wyglądu oraz charakteru. Liceum uczyniło z niego człowieka poważnego, przynajmniej w taki właśnie sposób starał się zachowywać. Jednak jego przyjaciele zawsze uważali go za innego, człowieka dziwnego określając go żartobliwie „Teo jesteś jajcarzem do kwadratu, żarty się Ciebie trzymają nieziemsko.”. Ponieważ cokolwiek powiedział, trzeba to było przemnożyć przez sto i potem wyciągnąć z tego pierwiastek, wtedy otrzymywało się właściwą odpowiedź. Co do wyglądu zewnętrznego błękitnooki zmienił swoje uczesanie. Przedziałek tym razem znajdował się po środku głowy i włosy rozchodziły się prostopadle do niego na boki. Piwnooka dziewczyna również zmieniła się nie do poznania. Nikt na pewno nie uwierzy, ale stała się jeszcze piękniejsza niż była sprzed dwóch laty. Jej włosy zmieniły swoją długość, teraz sięgały poza ramiona. Zniknęła również bardzo śmieszna, lecz szalenie urocza grzywka. Co do życia to nadal kręcił się przy niej Darek. Błękitnooki już przed końcem drugiej klasy stracił wszelkie nadzieje, że chłopakowi starszemu o rok poślizgnie się jednak noga i wykona jakieś malutkie głupstwo na miarę oswobodzenia Karoliny od swojej osoby. Jednak czy naprawdę istniała taka wybawicielska możliwość i szczęście? Hmm… Zmierzch kwietnia tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego ósmego roku był niezmiernie obfitym okresem w niespodzianki dla Mateusza. Dowiedział się bowiem od ukochanej wychowawczyni, że na początku czerwca cała jego klasa pojedzie na tydzień na południe Polski w góry do Zakopanego. Po tej miłej informacji jego oczy uśmiechnęły się lekko, gdyż niezmiernie kochał wszystkie krajobrazy górskie. Tego samego dnia podczas najdłuższej przerwy między lekcjami zaczęła się kłótnia Mateusza z Michałem na temat tego, kto też jest najstarszą osobą w ich klasie. Błękitnookiemu nagle coś się przypomniało i natychmiast przerwał sprzeciwiającemu się koledze pytając „Ty słuchaj, a kiedy właściwie urodziła się Karolina?!”. Kolega zmieszany odpowiedział „Ósmego maja, jest chyba zodiakalnym Bykiem.”. „Słucham, którego maja?!” odparł zdziwiony Teoś. „Co Ty kurdę głuchy jesteś, przecież mówię, że ósmego maja roku pańskiego tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego!” odrzekł zgryźliwie Michał i ciągnął dalej „Co żeś takiego karpika strzelił, co? Podnieś szczękę z podłogi i odpowiedz.”. Mateusz rzeczywiście ogromnie się zdziwił po usłyszeniu daty narodzin piwnookiej i po chwili milczenia przemówił „Toć, toć… Przecież ja się urodziłem jeden dzień wcześniej, to jest siódmego maja…”, tu nagle zmieniła się tonacja jego głosu i kontynuował „…roku pańskiego tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego!”. Kolega nagle roześmiał się i poszedł w przeciwną stronę, gdyż wiedział, że nie ma powodu i celu dalej walczyć z człowiekiem spod znaku Byka, bo porażka w takiej sytuacji jest oczywista. Mateusz uśmiechnął się i mruknął pod nosem „Dzisiaj same niespodzianki, ciekawe czego jeszcze się dowiem?”. I nie musiał nawet długo czekać na kolejną informację, gdyż zaraz po dzwonku na lekcji francuskiego podczas rozmowy Karoliny z koleżanką usłyszał, że ta ma dostęp do sieci internetowej. Oczy Teosia znowu się roześmiały, a on sam jakby podskoczył w miejscu, aż Paweł, który zawsze siedział z nim w ławce, nie wiedział, co też tutaj się dzieje. Tego tylko potrzebował podstępny typ, jakim był Mateusz. Zaraz zatem zaczęła się rozmowa, a raczej nagromadzenie pytań, na które sprawnie oraz grzecznie odpowiadała zdziwiona dziewczyna. Dowiedział się, że Karolina często łączy się przez obcy mu do tej pory program o tajemniczej nazwie „IRC” oraz przychodzi na kanał internetowy Polska, aby dla odprężenia porozmawiać z różnymi będącymi tam ludźmi na ciekawe tematy.

Przeczytano: [404]
© 1996 - 2017 Mateusz Kiczela. Wszelkie prawa zastrzeżone.