Fabula quanta fui - Quintus Horatius Flaccus

Ourson


0

Zaczęły się szalone dni w życiu Teosia. Każdego wieczora punktualnie o godzinie dwudziestej pierwszej łączył się do sieci internetowej, żeby następnie po uruchomieniu programu IRC, który zwyczajowo nazywał „IRKIEM”, wejść na podany wcześniej przez Karolinę kanał Polska pod bardzo dobrze znanym już wszystkim pseudonimem HurTor. IREK w najprostszym określeniu tego słowa jest programem internetowym, który po aktywacji wyświetla okno z kanałami, gdzie można się udać. Po wybraniu jednego z nich, otwiera się kolejne okno właśnie z miejscem, którym jesteśmy zainteresowani i tam pisząc na klawiaturze komputerowej możemy też rozmawiać z będącymi na kanale osobami. Mateusz z wielką niecierpliwością i nadzieją oczekiwał na osobę, której połączenie będzie wskazywało, że jest z Gdyni z miasta, w którym oboje mieszkali od urodzenia. Wieczorne przesiadywania na sieci internetowej kończyły się bez jakiegokolwiek powodzenia. Jednak charakter zodiakalnego Byka nie pozwalał mu na zbyt szybkie zniechęcenie, gdyż nie leżało to w jego naturze. Siódmego maja odbyły się wspaniałe i uroczyste osiemnaste urodziny Teosia. Na imprezie byli również przyjaciele i towarzysze z pobytu w dużym państwie z południa kontynentu afrykańskiego. Takie spotkanie wróżyło przywrócenie wspomnień z tamtych czasów. Nikt nie podejrzewał, że powrót do wydarzeń z wczesnego dzieciństwa Mateusza aż tak na niego wpłynie. Bowiem trzy dni później stwierdził dość dobitnie „No to całkiem miło dowiedzieć się, że jestem Polakiem z buszu, wychowanym wśród dzikich zwierząt!”, po czym uśmiechnął się i usiadł przy klawiaturze komputera i napisał pierwszy w swoim życiu wiersz, któremu zaraz nadał tytuł „Angola”. Zdziwienie dotknęło wszystkich, każdy bez wyjątków mówił „Pisze wiersze?! Ten Mateusz? Przecież nie jest zbyt dobry z języka polskiego. Niemożliwe!”. Sam Teoś pisał w jednym ze swoich wierszy takie słowa „Wszystko zaczęło się w maju, przepięknym raju, wtedy wstąpił we mnie ten duch, poetycki duch…”, a było to dokładnie dziesiątego maja roku tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego ósmego. Właśnie ten dzień był szczególnie wyjątkowy w życiu Teosia, gdyż mimo że napisał swój pierwszy wiersz, to również doczekał się własnego oficjalnego kanału na sieci internetowej, który bez chwili wahania nazwał HurTor. Spełniło się jedno z jego marzeń, teraz mógł rozszerzyć swoją działalność w pomaganiu potrzebującym użytkownikom. Ale to jeszcze nie był koniec szczególności tego wspaniałego dnia, bowiem kiedy wybiła godzina dwudziesta pierwsza, Mateusz znowu wszedł na IRKA na kanał Polska i w końcu doczekał się pierwszego spotkania z osobą, która pochodziła z jego rodzinnego, ukochanego miasta. Jednak w konsekwencji wcześniejszego zakładania kanału HurTor jego pseudonim nie był dostępny w tym czasie i dlatego też wyjątkowo na ten wieczór przyjął ksywkę „Ourson”, co w języku francuskim oznacza malutkie, włochate zwierzątko nazywane przez ludzi miś. Jednak Teoś uważał zupełnie inaczej – według niego Ourson oznaczało przeznaczenie. Zatem bez dłuższego zastanowienia Mateusz odezwał się do przybyłej osoby mówiąc „Cześć, jesteś pierwszy raz na IRKU?”. Niestety tajemnicza osoba ze śmiesznym pseudonimem „Kina” nie raczyła odpowiedzieć. Teoś powoli tracił nadzieje, lecz ku jego zdziwieniu pojawiły się pierwsze oznaki życia spotkanej osoby „No cześć! Nie, nie jestem pierwszy raz, dlaczego pytasz?”. Chłopak odpowiedział „Bo ja od niedawna mam ten program… A tak w ogóle jak masz na imię?”. Kina na to „Widzę, że nie chcesz rozmawiać o programie, miło, bo i tak za dobrze na tym się nie znam. Co do imienia to brzmi ono Karolina.”. Mateusz aż się ucieszył, gdyż mogła to być jego piwnooka piękność, więc rzekł „Masz bardzo ładne imię!”. W tejże chwili pojawiła się odpowiedź „Lecz nie takie ładne jak sama właścicielka!”, po czym wyskoczyło następne zdanie „Żartuję, wcale nie jestem taka ładna!”. Ourson nie wiedział, co też ma odpowiedzieć dziewczynie, lecz zaczął swoim starym powiedzeniem „E, nie ma brzydkich dziewczyn, są najwyżej mniej ładne!” i następnie aż otarł pot z czoła. Kina długo nie odpowiadała, ale w końcu przemogła się „Jak mówię, że nie jestem ładna, to tak jest i koniec! Jak nie wierzysz, to masz tu moje zdjęcie.” i wysłała je do Mateusza, który szybciutko je zobaczył, jak tylko doszło. Zapewne teraz nie było już żadnych wątpliwości, bowiem dziewczyna, z którą prowadził rozmowę, była tak bardzo oczekiwaną Karoliną. Tym razem zniecierpliwiona Kina pierwsza się odezwała „Widzę, że miałam rację, skoro nic nie mówisz. No nic pójdę już sobie. Miło mi było Ciebie poznać. Pa!”, lecz zaraz wyskoczył uradowany Teoś „Nie odzywałem się, bo nie wiedziałem, że na ziemi żyją Aniołki i że będę miał przyjemność rozmawiać z jednym z nich.”. Dziewczyna króciutko odparła „Dziękuję…”, lecz zaraz kontynuowała „…a Ty jak masz na imię i skąd jesteś, co? Od razu powiem, że mieszkam nad samym morzem w Gdyni.”. W tym właśnie momencie Mateusza zatkało na amen, ale nie mógł on milczeć w nieskończoność. Zatem zanim odpowiedział na pytanie Karoliny, zastanowił się i pod nosem zamruczał „Zaraz! Przecież ona nie wie, że jestem Mateuszem. Mam więc nad nią pewną przewagę. Mnie, jako koledze z tej samej klasy, nie wyjawi pewnych spraw, a do tego zniechęci się od samego początku, ale kim miałbym być, ech?” i po tych słowach Teoś dostrzegł, że za oknem całkowicie rozszalała się burza i rozczarowany stwierdził „A była dzisiaj taka wspaniała pogoda.”. Na ekranie monitora pojawiła się wiadomość od wciąż oczekującej odpowiedzi dziewczyny „Jesteś tam jeszcze?”. Mateusz wziął głęboki wdech i powiedział „Wybacz mi Karolinko.”, po czym szybko napisał na klawiaturze „No pewnie, że jestem. A mam na imię Krzysztof, a dokładniej Krzysztof Burza!”. Za oknem zagrzmiało, a błyskawice rozświetlały nocną pierzynę, ale rozmowa toczyła się dalej „Masz ładne imię Krzysiu. Powiedz jeszcze skąd pochodzisz?”. Ourson odparł szybko „Dziękuję, ale już o tym wiem. Żartuję. A jestem z samego południa naszej miłej ojczyzny, gdzie są najpiękniejsze góry, z Zakopanego.”. „Naprawdę? Moja klasa wybiera się tam w połowie czerwca.” odpowiedziała dziewczyna. „Wybiera się?! A Ty nie przyjedziesz?” odparł zdziwiony Mateusz. Karolina zdecydowanie na to „Niestety nie, gdyż byłam ostatnio we Włoszech i nie mam już pieniędzy, ale może pogadam z rodzicami.”. „Liczę na to!” odpisał na klawiaturze Teoś. „Słuchaj niestety muszę już iść. Ale powiedz mi, ile Ty w ogóle masz lat?” zapytała Kina, która w odpowiedzi na swoje pytanie otrzymała informację „Dwudziestego lutego skończyłem dziewiętnaście lat.”. Dziewczyna na to „Tak? Więc jesteś o rok starszy, bo ja teraz dwa dni temu skończyłam osiemnaście. Muszę iść. Miło było Ciebie poznać Krzysiu, pa!”, po czym jej pseudonim zaraz zniknął ze spisu użytkowników kanału Polska. Teoś następnie stwierdził „Ech, wiem Karolina… Wiem, że masz osiemnaście lat.”. Rozszalała burza powoli uspokajała się za oknem, aż po chwili całkowicie ucichła i Mateusz mógł w końcu wyjść z psem na spacer. Aksamitne niebo było pięknym widokiem, kiedy gwiazdy lśniły na nim, jak oświetlone perełki. Dostrzegł to pan Krzysiu, który zauroczony wpatrywał się w ich oblicze.

Przeczytano: [424]
© 1996 - 2017 Mateusz Kiczela. Wszelkie prawa zastrzeżone.