De gustibus non est disputandum - Anonymus

Przebudzenie


0

Podniosły się Twoje powieki, oczom ukazał się poranek,
Spoglądasz za okno, widzisz niebo, jest aksamitne.
Denerwuje Cię szumiący dźwięk włączonego telewizora,
Obserwujesz jego ekran, lecz dostrzegasz tylko jej obraz.
Masz przewidzenia wywołane przez nieprzespaną noc,
Parzysz bezmyślnie kawę, której wcześniej nie pijałeś.
„Dlaczego to wszystko robię?” – zadajesz sobie pytanie.

Leżysz na ziemi, wpatrujesz się w biały sufit,
Cofasz swoje myśli spoglądając w minione dni,
Masz nadzieję, że ona również o Tobie myśli,
Próbujesz zadzwonić, ale nie wiesz, co powiedzieć.

Włączyły się Twoje uszy, słyszysz zbliżające się kroki,
Nasłuchujesz, jakby odzywała się teraz do Ciebie.
Dotykasz jej włosów, ciała i ust, jakby była przy Tobie,
Pamiętasz jej sekrety i uśmiech, jakby to było wczoraj.
Zakochałeś się w tym blasku głębokich piwnych oczu,
Będziesz wspominał ten moment do końca swojego życia.
„Miłość to gra, w której wygrywasz, by przegrać” – mówią.

Leżysz na ziemi, wpatrujesz się w biały sufit,
Cofasz swoje myśli spoglądając w minione dni,
Masz nadzieję, że ona również za Tobą tęskni,
Próbujesz zadzwonić, ale nie wiesz, co powiedzieć.

Przebudzenie jest niemożliwe, kiedy braknie słów.

Przeczytano: [530]
© 1996 - 2017 Mateusz Kiczela. Wszelkie prawa zastrzeżone.