Fabula quanta fui - Quintus Horatius Flaccus

Samotny jeździec


0

Pum pum, tu tu tum, pum pum, tu tu tum…

Samotny jeździec pędzi na czarnym rumaku,
Groźny, jak zwierze broniące swego stada,
Nie ma litości dla spotykanych na drodze,
Pozostawia za sobą ból, śmierć i rozpacz,
Wszystkie wioski i miasta go przeklinają,
Lecz wciąż pędzi na swoim czarnym rumaku.

Wyjętym spod prawa nazywali go miejscowi,
Niszczącym wszystko krwiożerczym stworem,
Nieżywym wojownikiem ze świata ciemności,
Szukającym czegoś wśród bram piekielnych,
Uznanym za legendę i poszedł w niepamięć,
Ale dalej pędził na swoim czarnym rumaku.

Obłoki kurzu znowu pozostawały na drodze,
A promienie słońca rozświetlały ciemność,
Wtedy to dudnienie końskich kopyt ustało,
Bezduszny wzrok mroku dojrzał dziewczynę,
Serce wojownika ogarnęła anielska miłość,
I już nie pędził na swoim czarnym rumaku.

Upływały godziny, mijały miesiące i lata,
Lecz ich miłość ciągle była niezmieniona,
Kochała go mimo jego krwawej przeszłości,
Zrobiła więcej pokazując mu lepsze życie,
Mieszkali razem i byli bardzo szczęśliwi,
Kiedy wspólnie pędzili na czarnym rumaku.

Aż kiedyś pomylono dziewczynę z jeźdźcem,
I jej piwne oczy przykryły się powiekami,
Wiatr tańczący w brązowych włosach ustał,
A serce wojownika wypełniło się smutkiem,
I mroczny wzrok legendy pokrył się łzami,
A potem popędził na swoim czarnym rumaku.

Pum pum, tu tu tum, pum pum, tu tu tum…

© 1996 - 2017 Mateusz Kiczela. Wszelkie prawa zastrzeżone.