Scio me nihil scire - Socrates

Samotny jeździec Zwei


0

Pum pum, tu tu tum, pum pum, tu tu tum…

Samotny jeździec pędzi na czarnym rumaku,
Opętany niczym burza grzmiąca w niebiesiech,
Nie oszczędza niewinnych od morza strony…
Cierpienia z przeszłości utopić we krwi chce,
Wszystkie wioski i miasta poszukują zwierza,
Ależ dalej mknie na swoim czarnym rumaku.

Wyjętym spod prawa nazywali go miejscowi,
Panem szatana ostałego u bram piekielnych,
Znanym wojownikiem ze świata nieżywych…
Wędrującym wiatrem po nieznanym świecie,
Omamiony serca górskiego magią ranę miał,
Teraz czarny rumak wiezie swojego jeźdźca.

Mniejsze kłęby kurzu nadal ostały na drodze,
Kiedy krwawe chmury poczęły płacz radości,
Wtedy dudnienie końskich kopyt przycichło…
Okoniem ostawiła błękitnooka chłopka szlak,
Wojownik poraniony nie umiał wciąż mknąć,
Jednak w ramiona jej swoje serce zawierzył.

Przebijały godziny, mijały dni oraz miesiące,
Wspólnie uznawali tajemnice swojego życia,
Kochała go mimo jego okrutnej przeszłości…
Czyniła więcej ukazując prawdziwe uczucia,
Mieszkali razem pośród radości do rozpaczy,
Kiedy normalnie pędzili na czarnym rumaku.

Aż kiedyś jeździec pojął swoje ciężkie błędy,
Patrzenie na cierpienie dziewczyny wygrało,
Zbuntowany hamował swojego uczucia żar…
Chociaż miłował błękitnooką minął jej świat,
Tam ku pamięci i ukryciu smutków ucałował,
I potem pomknął na swoim czarnym rumaku.

Pum pum, tu tu tum, pum pum, tu tu tum…

Wiersz zawierzam, jak siebie, Dąbrówce…
Przeczytano: [627]
© 1996 - 2017 Mateusz Kiczela. Wszelkie prawa zastrzeżone.