Scio me nihil scire - Socrates

Sen


0

Mimo okropnego wycieńczenia podróżą młodzieniec bardzo szybko skierował kroki na strych do komputera. Usiadł na krześle i zaczął pisać list do swojej piwnookiej, w którym wyjaśniał, że nie jest tym, za kogo uważają go wszyscy dookoła, ale że zna Krzyśka już od kilkunastu lat od czasu kiedy to poznali się na kolonii. Końcówka listu brzmiała w następujący sposób „W przedziale nie chciałem opowiedzieć historii Krzyśka i mojej, bo i tak byś nie uwierzyła, a poza tym nie byliśmy sami. Taka jest prawda, a teraz co Ty Karolina z tym zrobisz, to już nie moja rzecz, pa.”, następnie wpisał adres konta dziewczyny i wysłał swój kolejny list jako Mateusz. Po wykonaniu tej czynności spojrzał w ekran monitora i pomyślał „Mam nadzieję, że wiesz, co robisz.”, później westchnął, zszedł do swojego pokoju i zataczając się ledwo co doszedł do swojej kanapy, opadł na nią ze zmęczenia i w mgnieniu oka zasnął. Miał nietypowy sen, w którym to szedł po zielonej łące, ptaki dookoła śpiewały, niebo było czyste, a słoneczko wysoko świeciło. Po chwili dostrzegł żeńską postać, która cała uśmiechnięta podbiegła do mężczyzny i rzuciła mu się na jego szyję. Radość wokół nich się unosiła jak świeże powietrze, lecz po chwili obrazek zniknął i ukazał się kolejny. Przedstawiał czarnego rumaka galopującego wraz z dziewczyną i tą samą postacią mężczyzny, również tryskało z nich niewyobrażalne szczęście. Kiedy przejeżdżająca para minęła Mateusza, który to obserwował w skupieniu, ukazała się kolejna scena, która przedstawiała samą dziewczynę. Zbierała kwiaty z uśmiechem na ustach i następnie zasiadając czarnego rumaka spadła na ziemię po przeraźliwym huku i już nie się podniosła. Błękitnooki próbował podbiec do niej, lecz zanim to się stało, sceneria znowu zmieniła się i jego oczom ukazał się mężczyzna, który trzymając na swoich rękach nieżywą dziewczynę coraz bardziej przytulał ją do siebie. W tym czasie łąka zamieniła się w suchą, popękaną ziemię, śpiewy ptaków ucichły, a na niebie ukazały się szare chmury, które zakryły słońce. Z oczu tajemniczego mężczyzny popłynęła mała łza, a on sam spojrzał w górę i krzyknął rozpaczliwie. Następnie szybko podniósł się, dosiadł czarnego rumaka i popędził w nieznane. Mateusz po odjeździe jeźdźca podszedł do leżącej dziewczyny i zajrzał w jej oczka, były takiego koloru, że kilkanaście minut po godzinie dziewiętnastej spocony otworzył energicznie swoje błękitne oczy, rozejrzał się dookoła i pod nosem mruknął „Jezu!”, po chwili dokończył łapiąc się za obolałą głowę „Ale to był koszmar.”. Pobiegł szybko na strych i sprawdził, czy czasem nie ma żadnych nowych wiadomości. Jednak był jeden list, jego nadawcą była Karolina, która pisała „Dzięki Mateusz, że mi to wszystko w pewien sposób wytłumaczyłeś. Szczerze to podejrzewałam, że to nie Ty jesteś Krzyśkiem, bo jaki miałbyś w tym cel. Przecież nie zakochałbyś się w takiej dziewczynie jak ja. Myślę, że nawet nie spojrzałbyś na taką Karolinę, dlatego też pewnie nie rozmawiałeś ze mną w szkole podczas tych wszystkich lat. Jest mi wszystko obojętne, bo też bez względu na to, kim by nie był Krzysiek i tak go polubiłam, a nawet pokochałam. Napisałam do niego również krótki liścik. A teraz już pójdę się chyba przespać, bo jestem straszliwie wykończona. PS. Wiesz Mateusz, masz prześliczne oczka. Twoja koleżanka z klasy Karolina, pa!”. Mateusz patrzył się w ekran monitora i w jego oczach zaczęły kręcić się łzy, lecz nie wydostały się na zewnątrz. Po chwili błękitnooki zalogował się na konto pana Krzysia z Zakopanego i zaczął czytać skierowany do niego drugi list od piwnookiej o ciekawej treści „Dzisiaj właśnie wróciłam z Zakopanego. Bawiłam się dobrze. Jednak pojawiły się pewne problemy, o których nie mogę powiedzieć. Jeśli poprosisz Mateusza, to może on coś powie. A tak naprawdę to już sama nie wiem, czy to w ogóle dojdzie do Ciebie, czyli Krzysia. Proszę, zrób coś razem z Mateuszem, aby rozwiać moje wątpliwości, jeśli powie Ci jakie. Pomimo wszystko i tak Cię bardzo polubiłam, obojętnie kim tak naprawdę jesteś. Krzysiu najcudowniejszy facecie w Polsce miej świadomość, że bardzo Cię lubię i bądź pewien, że spędzisz ze mną resztę życia, chociażby tu na Internecie, bo już się od Ciebie nie odczepię. Karolina.”, po tych słowach w liście te same łzy, które wcześniej kręciły się w błękitnych oczach Teosia, tym razem spłynęły po jego policzkach kapiąc na klawiaturę, a on szepnął „Bądź przeklęty!”, po czym wyłączył komputer, poszedł do swojego pokoju i ponownie zasnął.

Przeczytano: [461]
© 1996 - 2017 Mateusz Kiczela. Wszelkie prawa zastrzeżone.