Quidquid latine dictum sit altum videtur - Anonymus

Studniówka


0

Nadszedł ostatni dzień grudnia tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego ósmego roku i właśnie calutka rodzina Mateusza przygotowywała się na sylwestrową zabawę do przeróżnych interesujących lokali. Jedynie błękitnooki chciał spędzić tego Sylwestra sam w domu, nikt jednak nie znał przyczyny, tylko sam Teoś. Kiedy wszyscy poszli, Mateusz włączył komputer i zrobił na swoim kanale największą zabawę na IRKU dla wszystkich błądzących. Na kanale padały rekordy przebywających gości – liczba przekroczyła aż siedemdziesiąt trzy osoby. „Cztery, trzy, dwa, jeden… Nowy Rok!” krzyczeli wszyscy na kanale, a Master sam u siebie w domu ze łzą gdzieś tam kręcącą się w błękitnym oku patrząc na księżyc wyszeptał „Szczęśliwego Nowego Roku…” i dokończył „…Mateusz.”. Później wrócił do swoich gości i złożył im życzenia. Po kilku godzinach wszedł na kanał jego przyjaciel Paweł i zdziwiony spytał „O, cześć Teo! Ty już wróciłeś z balangi?”, lecz otrzymał odpowiedź „Cały czas na niej jestem.”. „Teo masz tu ICQ, to fajny program…” rzekł Paweł, po czym jeszcze bardziej się zdziwił i dokończył „…chyba jesteś nienormalny, dlaczego nie poszedłeś z rodziną?!”. Mateusz odpowiedział „Niech się bawią, a ja…”, po chwili dokończył „…będzie im lepiej beze mnie. Nie zepsuję im zabawy!”. „Ech! A Ty wciąż o tej głupiej Karolinie myślisz?” zaczął Paweł. „Nie myślę o niej!” odparł Mateusz i za chwilkę otrzymał kolejną wiadomość. „Chodź, poznasz moje dwie kumpele, fajne są!” kolega zaśmiał się myśląc, że przyciągnie tym Teosia, ale niestety tak się nie stało, gdyż Mateusz choć znany z tego, że bardzo lubi rozmawiać z płcią przeciwną, odrzekł „Może innym razem.”. Przyjaciel wkurzył się mówiąc „Długo będziesz jeszcze tak odrzucał inne dziewczyny dla takiej, która przenigdy w życiu Cię nie pokocha?!” i wyszedł z kanału. Młodzieniec próbował jeszcze porozmawiać z ludźmi na swoim kanale, jednak większości niestety już nie było, wtedy zaczął przeglądać kolejno wszystkie nadesłane przez Karolinę zdjęcia. Trwało to zaledwie kilkanaście minut, jednak nie powodowało to radości w jego oczach, a raczej ogromne rozczarowanie, żal, smutek oraz nienawiść do własnej osoby. Błękitnooki wyłączył komputer i zasnął na maluśkiej kanapce, która znajdowała się obok niego na strychu. Mijały godziny i dni, aż w końcu przyszedł czas na studniówkę, która właśnie pierwszy raz odbywała się poza szkołą, a mianowicie w prześlicznym hotelu. Studniówkę rozpoczął tradycyjnie Polonez, później całe towarzystwo zajęło wyznaczone miejsca i zaczęła się zabawa do samego rana. Kto by policzył ile było toastów, wszyscy stracili rachubę po wypiciu za czerwone majteczki. W końcu przy stoliku, gdzie siedział Mateusz, ukazała się Karolina. Spojrzała w stronę błękitnookiego, później odwróciła się i zaczęła rozmawiać z Agatą. Teoś siedział tak i jedynie przyglądał się uroczej fryzurze piwnookiej, była niesamowita. W końcu Karolina wstała i zaczęła się kręcić, jakby o czymś myślała, czegoś się bała i czegoś chciała. Nie wytrzymała i w końcu podeszła do Teosia i wydobyła z siebie drżącym głosem „Zatańczysz?”. Chłopak spojrzał się w jej piwne oczka i myśląc o jednym, że z przyjemnością zatańczy, odrzekł to, co mu serce dyktowało „Może za pół godziny.”. Nie chciał wierzyć, że takie coś powiedział, ani również kolega, który przy nim siedział i słyszał całą tą scenkę, no i sama Karolina, która nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić, aż w końcu usiadła na krześle i tak trwała przez chwilkę. Po pewnym czasie poszła, a kolega obok powiedział „Coś Ty zrobił?! Przecież na to czekałeś, to był Twój główny powód bycia tutaj!”. Mateusz spojrzał na kolegę i spokojnie rzekł „Nie wiem, co zrobiłem, żałuję!”, ale po tym w myślach powiedział sobie „Tak, czas to dzisiaj zakończyć.”. Parę godzin później już po kolejnych toastach i niezwykłym tańcu z koleżanką z klasy Anią, siedząc w innym pomieszczeniu dostrzegł pewnego staruszka mającego róże w wiaderku. „Już czas!” rzekł do dwóch kolegów obok i wstał kierując swoje kroki w stronę starszego pana. „Poproszę najpiękniejszą różę, jaką pan tutaj ma.” rzekł do sprzedawcy, a ten zaśmiał się tylko i odrzekł „Ale tu takiej nie ma…”, po czym dodał „…proszę, ta jest najpiękniejsza!”. Teoś chwycił różę i wszedł na salę, na której ponad setka ludzi usiłowała tańczyć. Przeczucie skierowało go w stronę dwóch stolików na końcu sali i tak szedł między ludźmi ze swoim kwiatkiem. W końcu dostrzegł Karolinę. Siedziała, a przy niej stał pewien chłopak, który jak się później okazało właśnie prosił piwnooką do tańca, ale o tym Mateusz nie wiedział, bo go to nie obchodziło. Podszedł do dziewczyny ze schowanym za rękawem kwiatkiem i zaczął „Karolina zatańczysz?”, kiedy widział, że piwnooka odmówi, wyciągnął różę. Dziewczyna spojrzała w błękitne oczy młodzieńca, odebrała kwiatek i z uśmiechem powiedziała „Tak, chętnie.”. Jednak chłopakowi, który stał obok Mateusza, nie za bardzo się to spodobało, lecz pohamował swoje zapały, kiedy to ludzie z klasy matematyczno-fizycznej, do której również uczęszczał Mateusz, krzywo spojrzeli w jego stronę. Karolina i błękitnooki wyszli na parkiet, pierwszy raz ze sobą zatańczyli. Muzyka nie ustawała, a dwójka tańczyła. Jednak ani dziewczyna ani chłopak na początku nie odezwali się do siebie. Nastąpiło to dopiero pod koniec utworu. „Wiesz, pierwszy raz od czterech lat mam Cię w ramionach, dziwnie się to potoczyło.” mówił cicho młodzieniec, a Karolina „Takie życie, wiesz…” i nie dokończyła, gdyż muzyka dobiegła końca. Chłopak odprowadził dziewczynę i jak ta chciała wrócić do stolika, zatrzymał ją łapiąc za rękę i powiedział „Ja już dalej nie idę z Tobą, odchodzę Karolina…”, później dodał „…jeszcze dzisiaj za dwie godziny mam samolot do Paryża. Jadę tam na swoje ferie i chciałem też Ci powiedzieć…”. Jednak nie dokończył, bo piwnooką porwała Agata mówiąc „Później jej powiesz, chodź Karolina.” i pobiegły do łazienki, a Mateusz stał i wyszeptał słowa „Żegnaj na zawsze!”.

Przeczytano: [507]
© 1996 - 2017 Mateusz Kiczela. Wszelkie prawa zastrzeżone.