Silent enim leges inter arma - Marcus Tullius Cicero

Tristesse


0

Następnego dnia w poniedziałek uczniowie pierwszej klasy spotkali się kolejny raz w swoim liceum. Od razu zaczęły się dziwne rozmowy o minionych wrażeniach z biwaku w Gowidlinku. Niektórym podobały się trzy dni spędzone na wiejskim terenie, a inni albo kręcili nosem albo też machali ręką z obojętności. Najdziwniejsze było to, że Mateuszowi, który przez cały czas ciągle sprzeciwiał się wyjazdowi, podobała się cała zaplanowana podróż, a szczególnie ostatnie godziny spędzone na wsi w Gowidlinku. Nic więc dziwnego, że jego uśmiechnięta twarz bardzo gwałtownie zmieniła swój wyraz po słowach kolegi „Wiedziałeś, że Karolina ma chłopaka i nie interesują ją już inni?”. „Jak to?! Naprawdę ma chłopaka?” zapytał przygnębiony Mateusz. „Przecież mówiłem Ci, żebyś o niej zapomniał!” odparł kolega. „Czy wiesz kim on jest, wiesz?” spytał załamany Teoś. „Słyszałem, że jest o rok starszy i ma na imię Darek. A tak poza tym jest średniego wzrostu i jeżeli dobrze pamiętam jest brunetem. Wiem również, że są oni w sobie bardzo zak…” no i tu kolega nagle przerwał, gdyż dostrzegł w oczach Mateusza podobne blaski, jak podczas jego pierwszego kontaktu z piwnooką dziewczyną, lecz teraz spełniały one funkcję błyskawic, które można zawsze zobaczyć przed zbliżającą się burzą. Przed odejściem przyjaciel jeszcze raz spojrzał w oczy pełne błysków, lecz było ich już znacznie mniej, gdyż powoli zalewały je pojawiające się łzy. Dla obserwatora tego zjawiska było to niezrozumiałe, lecz skąd miał on wiedzieć, że stojący obok błękitnooki mógł taką wielką miłością darzyć spotkaną Karolinę. Poniedziałek był zatem jedynym nieusprawiedliwionym dniem nieobecności Mateusza, który wybrał się na miejski bulwar, żeby w spokoju napić się czerwonego winka i wszystko ponownie przemyśleć. Zatem po dwóch godzinach stałego wpatrywania się w fale rozbijające się o brzeg, chłopak wypowiedział bardzo cichym, lecz zdecydowanym głosem jedno króciutkie zdanie „Karolina będę czekał, będę czekał…”, po czym wyrzucił butelkę – niedopite resztki napoju boskiego, do morza i skierował kroki do domu.

Przeczytano: [405]
© 1996 - 2017 Mateusz Kiczela. Wszelkie prawa zastrzeżone.